Na wytrzepanym dywanie,
Ubierają choinkę,
Ścierają kurze pod stołem.
W ogóle robią wszystko, żeby pomóc mamie,
A mama… Mama też jest aniołem.
Od pętli tramwajowej Trzech Mędrców
Brnie w śniegu,
By złożyć pokłony.
To podróż od serca
Ku sercu,
Do groty,
Gdzie śpi Nowonarodzony.
W szepcie aniołów wiatr wieje
I gną się drzew białe gałęzie.
One piszą na szybach adres:
Betlejem…
Bo przecież
Betlejem zawsze jest wszędzie.
Barszcz w kuchni
Nadstawia uszek
Na świąteczne aniołów rozmowy.
Wszystko gotowe.
Niebo zapięte
Na pierwszą gwiazdę.
Już księżyc
Jak złoty karp,
Którego nie można złowić,
Złotą łuskę rzuca nad miastem.
© Wydawnictwo Aksjomat
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz